Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1601 postów 285 komentarzy

PREZYDENT

Czerwony Korsarz z Gdańska - RADNY DZIELNICY GDAŃSK-STOGI. Od 2014 r. prowadzę redakcję POMORSKIEJ TELEWIZJI NARODOWEJ, którą to z mojego pomysłu pomógł mi założyć EUGENIUSZ SENDECKI. Od 2006 roku jestem Prezydentem założonej przeze mnie www.fundacja - slawpol.eu

W NIEMCZECH STRAJK NAUCZYCIELI W OGÓLE NIEMOŻLIWY!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

URZEDNICY PAŃSTWOWI w Niemczech nie meją PRAWA DO STRAJKU!Mogą jedynie działać w Zwiazkach Zawodowych i KONSULTOWAĆ z Rządem swoje sprawy!

 

 

 W roku ubiegłym, Trybunał Konstytucyjny Niemiec, odrzucił skargę czterech nauczycieli i tym samym zdecydował, że niemieckich urzędników państwowych obowiązuje nadal zakaz strajkowania.

„Urzędnicy państwowi walcząc o wyższe uposażenia czy lepsze warunki pracy zasadniczo nie mają prawa strajku” – brzmiało orzeczenie niemieckiego TK. W uzasadnieniu tej decyzji, przewodniczący Trybunału Andreas Vosskuhle wskazał m.in.: „prawo strajku dla urzędników wywołałoby reakcję łańcuchową, jeśli chodzi o status urzędnika oraz prowadziłoby do naruszenia fundamentalnych zasad bycia urzędnikiem państwowym”. Wskazano również, że „Urzędnicy, będąc w szczególnym stosunku lojalnościowym wobec państwa, powinni w każdym momencie, również w przypadkach kryzysowych, być do dyspozycji. W zamian za to mogą oni korzystać ze szczególnych przywilejów. Status urzędniczy przyznawany jest im na całe życie, posiadają oni prawo do odpowiedniego wynagrodzenia, a państwo na zakończenie kariery zawodowej zapewnia im emeryturę. Mogą też liczyć na pomoc wtedy, kiedy zapadną na jakąś chorobę. Przyznanie im prawa do strajku zrównałoby ich z innymi pracownikami”.

Niemieccy sędziowie TK wskazali też, że znaczenie systemu oświaty dla państwa powoduje, że nie można znieść zakazu strajkowania dla nauczycieli. Podkreślili przy tym zgodność niemieckiego systemu prawnego w tym względzie z orzeczeniami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który mówi o obowiązującym urzędników państwowych, całkowitym zakazie strajkowania, przy dopuszczalności działalności związkowej .



Niemiecki Związek Nauczycieli był usatysfakcjonowany orzeczeniem TK, ale jego działacze przypomnieli jednocześnie: „Nie chcemy prawa do strajku, ale większego prawa do konsultacji" .

KOMENTARZE

  • Niemieccy a polscy nauczyciele
    Aneta Hintermeyer, kiedyś polska, a od 10 lat niemiecka nauczycielka. Kiedyś przez osiem lat uczyła w jednej z wielkopolskich podstawówek i w gimnazjum. Teraz: nauczanie tzw. zintegrowane czyli Gesamtunterricht, Nadrenia-Palatynat, szkoła podstawowa Grundschule obejmująca 4 klasy (dzieci idą do szkoły mając ukończone 6 lat). Pisze także z punktu widzenia matki - starszy syn pani Anety zdał dwa tygodnie temu maturę, młodsza córka jest w piątej klasie.

    "No to wypowiem się z perspektywy pracy niemieckiego nauczyciela, bo w niemieckiej oświacie pracuję od prawie 10 lat. Pensum godzinowe niemieckiego nauczyciela wynosi 39 godzin tygodniowo. Przy czym średnio 20-22 godziny to godziny tzw "tablicowe" (uwaga: do czasu "tablicowego" wlicza się czas dyżurów na przerwach!), cała reszta godzin to PLATNY czas na przygotowanie do zajęć. Nie, nie trzeba spędzać go w szkole i praktycznie nikt tego nie robi. Ferie średnio co 6-8 tygodni. Nie, w ferie nie ma żadnych dyżurów czy opieki nad dziećmi. To obowiązek gminy, nie szkoły. Opieka feryjna jest płatna, gmina zatrudnia do tego personel (nie, nie są to nauczyciele!) i mu za to płaci. Nie ma w ferie rad, posiedzeń, rada jest przeważnie jedna: w ostatni dzień letnich ferii. Nauczyciele nie przygotowują uroczystości, akademii, dyskotek, nie ma "apeli" i tym podobnych. Szkoła ma za zadanie uczyć, od zapewnienia rozrywek są rodzice. Nie ma poprawiania ZADNEJ oceny. Dostałeś niedostateczny, to go masz. Nie ma zabierania dziecka na wczasy w maju lub wrześniu. Nauczyciel ma masę dodatkowych bonusów, np. zniżki w ubezpieczeniach (w tym OC i AC) a nawet preferencje w kredytach. O takich warunkach polski nauczyciel może na razie tylko marzyć.
    Ludzie nie mają pojęcia jak funkcjonują sąsiednie systemy oświaty, zachwycają się nimi i dają je za wzór. W Niemczech matury nie zdaje ok 2-3% uczniów. W Polsce coś około 20%. Z matmy bodajże jeszcze więcej. ALE: segregacja uczniów spełniających wymogi maturalne dokonuje się już na poziomie 4-6 klasy! Jeżeli uczeń na tym poziomie nie ma odpowiednich wyników, odpowiednich ocen z przedmiotów głównych (niemiecki, matematyka, język obcy), to zwyczajnie nie idzie dalej do "liceum", które u nas zaczyna się od 7 klasy, w niektórych landach już od 5. I nie ma tutaj nic do rzeczy "chcenie" rodziców! Nie każdy musi mieć maturę, co tutaj jest oczywistością. Oceń jest bardzo mało, 2-3 prace klasowe na semestr. Jak już pisałam, nie ma absolutnie żadnej możliwości poprawienia oceny. Ocena za aktywność podczas zajęć stanowi 1/3 oceny ogólnej z przedmiotu. Regulamin szkolny jest bardzo wyśrubowany, w odróżnieniu od polskiego, gdzie obowiązki ma praktycznie tylko nauczyciel, uczeń zaś ma tylko prawa. Np. mamy prawo zawiesić ucznia w jego obowiązkach i prawach, tzn. musi na określony czas, zazwyczaj kilka dni, zostać w domu. I to na rodzica spada obowiązek zapewnienia mu opieki. I stosuje się to już od najwcześniejszych klas podstawówki. Jeżeli dziecko źle się zachowuje, przeszkadza innym, pyskuje, to RODZICE mają na nie wpłynąć. Szkoła ma też możliwość ustanowienia dla takiego ucznia opiekuna, np. kogoś z jego rodziny i tylko w obecności tegoż opiekuna uczeń ten ma prawo uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Podpisując zgodę na wycieczkę, podpisuję również zobowiązanie, by NATYCHMIAST i bezzwłocznie odebrać moje potomstwo (nawet jeżeli są na wycieczce nad Morzem Północnym, 700 km od nas!), gdyby ono odpowiednio do oczekiwań się nie zachowywało, np. spożywało alkohol. Jeżeli uczeń niepełnoletni konsumuje alkohol, wówczas jest odstawiamy do szpitala albo na policyjną izbę dziecka i tam czeka na odbiór. Proste. Kropka. I NIKT z tym nie dyskutuje! Nie ma dzienników elektronicznych, wywiadówka raz na rok i trzeba się na nią jako rodzic zapisać. Dlatego w polskiej oświacie już chyba bym się nie umiała odnaleźć.
    U nas są ogromne braki w kadrze nauczycielskiej. Mimo świetnych warunków pracy, wysokiego uposażenia, młodzi ludzie nie garną się do tego zawodu. Mamy ogromne problemy z ogarnięciem zastępstw. Całe klasy muszą zostawać w domu, bo nie ma zwyczajnie kto pójść do tych klas na zastępstwo.
    Gdyby więc tak jeden polski rodzic z drugim choćby na pół roku wysłali swoje pociechy do niemieckiej szkoły publicznej (prywatne to wyjątki i kosztują majątki!), to szok gwarantowany. Pozdrawiam z perspektywą prawie 3 wolnych tygodni z okazji Wielkanocy, bez rad, dyżurów, półkolonii itd. A jakby mnie jednak ochota przemożna dopadła, by popracować w murach mojej "firmy", to każdy z nas ma do niej klucz i może nawet w nocy o północy z niego skorzystać i poromansować z ksero, maszyną do cięcia papieru albo maszynami do laminowania, a co!
    I jeszcze jedno: jeżeli jako nauczyciel ma się w Niemczech miano urzędnika państwowego (Beamte), to automatycznie nie ma się prawa do strajku. ALE państwo zapobiega temu płacąc wysokie uposażenie, coby urzędnik był niezależny, nie musiał brać łapówek i korzystał ze strajków. Nauczyciel gimnazjalny z paroletnim doświadczeniem zarabia ok 3500-4500 Euro na rękę. Podstawówkowy ok. tysiąc mniej, ale wymagania i obowiązki są nieco inne. Czy nauczyciel ma funkcję urzędnika czy też funkcjonariusza publicznego, zależy od danego landu. Za publiczne znieważanie obu grup są kary pieniężne! Tak samo jak za znieważenie policjanta, więc takich paskudnych wpisów, jakie pojawiają się o nas w polski Internecie, to że świeczką szukać."

    --
  • ???
    Nauczyciel jest tam urzędnikiem?
  • @Cheval Noir 13:50:04
    W Polsce nauczyciele też mają 40 godzinny tydzień pracy. I tyle od nich dyrektor może wymagać. Ale pensum to 18 i jednak bez przerw
  • @Cheval Noir 13:50:04
    99% branż w porównaniu między RP a RFN wychodzi lepiej. Może nie zawsze kilkukrotnie (jak nauczyciele), ale zwykle 2-3-krotnie lepiej, więc akurat (skądinąd ciekawe poznawczo) przytoczenie opisu sytuacji w RFN jest tylko bocznym (a być może życzeniowym) motywem.

    Mam wyliczać przyczyny?
    - dwa razy większa gospodarka
    - bliski kontakt z przemysłową Anglią Oświecenia (żeglarstwo morskie)
    - ciągłość rozwoju kapitalizmu w XIX wieku (brak rozbiorów, jak u nas)
    - ciągłość rozwoju kapitalizmu po 1945 r. (brak komuny)
    - mentalność nastawiona na angażowanie się, a nie na oczekiwanie
    - wartość zgromadzonego przez wieki i zakumulowanego dziś w szkolnictwie w formie aktywów trwałych (poza szkolnictwem po części też zajumanego za zaborów i w czasie obu wojen, nie oszukujmy się), tj. nieruchomości, wyposażenie itd., jest u zachodnich sąsiadów kilkakrotnie większa niż u nas...

    Jesteśmy po prostu na innym poziomie rozwoju: mentalnym, ekonomicznym, demograficznym... także jeśli chodzi o twardą bazę (budynki i wyposażenie).

    Samo zachłyśnięcie się "niemieckim modelem" i te "ochy" i "achy", jak to u nich dobrze, niczego nie popychają do przodu, bo to nie Angela Merkel wypłaca pensje polskim belfrom, lecz Mateusz Morawiecki.

    Po wejściu do Unii okazało się, że:
    - polityka socjalna poszczególnych państw pozostaje nadal ichnią domeną
    - korpus urzędniczy, polityczny i okołourzędniczy (i ogólnie cała sfera budżetowa) nadal pozostają domeną państw narodowych i nie ma mowy o zrównaniu płac w poszczególnych zawodach
    - wskutek tego polscy nauczyciele, chyba najbardziej prounijna grupa zawodowa, no może jeszcze tylko prawnicy, spedytorzy, tłumacze i importerzy aut są równie zainteresowani zacieśnianiem więzów z UE), poczuli się wystrychnięci na dudka.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej